Creative Commons License
Szefie, kocham Pana...



Twoje pocałunki stają się coraz bardziej żarłoczne. Ssiesz i gryziesz mój język, wargi, wewnętrzne strony policzków. Potem klękam przed Tobą i biorę Twoją męskość w zakrwawione usta, pieszczę Cię spuchniętym językiem. Zapach naszych ciał miesza się z zapachem krwi i świeżego potu. Bierzesz mnie za ramiona i zdecydowanym ruchem odwracasz, zmuszając mnie, żebym stanęła na czworakach. Wypinam pośladki, twarz przyciskam do podłogi. Smarujesz moje ciaśniejsze kobiece wejście lubrykatem, w garści masz klucze do wszystkich drzwi, wystarczy dobrze naoliwić zawiasy, by nie skrzypiały, dawno nikt tu nie zaglądał, ale dziś przyszedłeś i czuj się jak u siebie, rozgość się, dziękuję kochanie!, wchodzisz szybko, bez ostrzeżenia, krzyczę z bólu, dziękuję kochanie!, poruszasz się we mnie, Twój oddech staje się płytki i urwany, czuję Twoje podniecenie i rozpiera mnie radość, zalewa mnie fala gorąca, płonie twarz i usta, ból eksploduje między pośladkami, chcę, żebyś już przestał i chcę, żebyś został we mnie na zawsze, zaciskasz dłonie na moich biodrach i przyciągasz do siebie coraz szybciej, a kiedy jest po wszystkim, robisz coś, czego nigdy wcześniej nie robiłeś: przytulasz twarz do moich pleców, obejmując mnie ramionami, a ja płaczę z ulgi i wdzięczności.


Nigdy jeszcze nie rósł taki krzyk
Przez sufity w głuche okna nieba
Teraz słyszą wszyscy Jestem dziś
Z twojej łaski prawdziwa kobieta

Powalona już zawsze na wznak
Chcę pozostać
Kość bólu już w gardle
Niechaj nigdy nie skończy się gwałt


[R. Wojaczek "Gwałt"]




(1)

skomentuj






Gdybym miała godność, nie poszłabym do Ciebie. Gdybym miała ambicję, naplułabym Ci w twarz. Gdybym miała honor i zasady, zabiłabym Cię. I sama zgłosiłabym się na policję.
Ale jestem tylko kobietą.
Ulepioną z brudu i resztek gliny, która została po stworzeniu Adama.
Jestem tylko towarzyszką mężczyzny. Zabawką w jego rękach, po którą sięga po ciężkim dniu.
Jestem Twoim odbiciem w krzywym lustrze. Zbiorem Twoich wad i wstydów, które nie muszą być skrywane tylko w zaciszu sypialni. Ani w zimnej łazience (prawdziwy mężczyzna nie może być piecuchem!), ani, czasami, w Twoim gabinecie.
Chciałbyś, żebym była nikim, kolejnym śmieciem na Twojej drodze zawodowej i uczuciowej.
Możesz mnie upokarzać, kpić ze mnie i opluwać, a ja będę patrzyć Ci w twarz i śmiać się. Nie poniża mnie odgrywana przeze mnie rola. Jest częścią mnie, nie poza mną. Jestem dumna z tego, kim jestem.
Jestem tylko kobietą.
Beze mnie nie byłoby Ciebie. Twoich obsesji, gniewu i agresji.
Jestem Twoim niespełnionym marzeniem.
Jestem krzykiem w ciemności, Twoim skrywanym lękiem i złym snem.

Bóg istnieje, niezależnie czy w niego wierzymy, kochanie.




(6)

skomentuj












Wpisz się lub czytaj wpisy




Ćśśś...




Napisz do mnie











2012
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
październik
wrzesień
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
czerwiec
maj





niedziela
Katalog Dobrych Stron DI
blog.pl
Ocena Mo
Ocena Bestii
Ocena Wanton
Surowe oceny
Blogowa krytyka
Zabierz mnie tam...
Agnes
Cukierkowa
Nic do stracenia oprócz siebie
Bliźniacza dusza
Ruffi
linkimo
Gudrun



Genial Genital
Historia oka
Madame Edwarda
Godmisz i dużo więcej
Sto dwadzieścia dni Sodomy




statystyka